Przekraczajac progi urzedow widac formularze, druki, okienka i twarde miny ludzi siedziacych za biurkami. Czesto wydaje sie, ze urzedowe spotkanie nie dotyczy czlowieka, tylko numeru sprawy zapisanej czarna czcionka na snieznobialej kartce papieru. Dlaczego zetkniecie z biurokracja "bywa tak czesto nieprzyjemne i uciazliwe, ze spotkanie kogos, kto spokojnie wytlumaczy, doprecyzuje niejasne terminy, podprowadzi pod wlasciwe okienko, przyjmowane jest zwykle ze zdziwieniem i stwierdzeniem: "to ludzki urzednik"? Rozwoj przywilejow, standaryzacja procedur oraz kary za odchylenia od norm sukcesywnie prowadzily do dehumanizacji osob pracujacych w urzedach i do bezosobowego traktowania petentow. Zanim jednak urzednik "straci dusze", ks. Andrzej Zwolinski wskazuje mu zasady etyki i Katolicka Nauke Spoleczna jako droge do zachowania czlowieczenstwa. Poszanowanie wolnosci i godnosci osoby ludzkiej, troska o dobro wspolne i zasada pomocniczosci zdaja sie byc skutecznym lekarstwem na bezdusznosc spotykana w urzedach. Z tych zasad wyplywa rowniez rozumienie pracy w administracji jako sluzby drugiemu czlowiekowi.